- Cierpliwość jest cnotą - stwierdził Albert.

dnia podjęła ostateczną decyzję; ustawi wszystko tak, żeby móc na tydzień lub dwa polecieć
ogier, póki jakiś dowcipniś nie wdrapał się pod osłoną nocy na markizę i nie pomalował mu
– Na górze musisz mi oddać broń – ciągnął Hayes. – Musimy sprawdzić, czy nie
złapać autobus, odjechać trochę dalej i stamtąd wsiąść w taksówkę do Santa Monica.
– Niegrzeczna.
jednocześnie, czujemy, jak chłodny płyn spływa do gardła. I myślimy o Ricku Bentzu.
– Będą następne, Olivio – powiedział i zamknął jej usta pocałunkiem. – Obiecuję.
nie miał pojęcia. Montoya wspomniał nazwisko – Phyllis Terrapin, – Jak bardzo wierzyła w
W końcu przeszedł, światła się zmieniły i samochody ruszyły z miejsca. Bentz gnał na
Silnik ożył.
do Kalifornii.
– Weź się w garść – mruknęła, nie wiedziała już do siebie czy do prześladowczym.
– Jak chcesz. – Hayes był ciągle spięty, miał marsa na czole, wykrzywiał usta. – Broń ci
Zamach, oddech, zamach, oddech, nawrót.

Nocna jazda do Filadelfii zajęła Rainie tylko trochę ponad dwie godziny.

pierwszy od przyjazdu do Kalifornii nabrał nadziei, że uda mu się złapać prześladowcę.
Przed wyjazdem do San Juan Capistrano Bentz odrobił pracę domową. Sprawdził w
Nikogo. Ani ludzi, ani duchów.

– Cicho – mruknęła i z trudem uniosła powiekę. Kotka zeskoczyła z łóżka. Co z nią? –

- Tak. Nic. A ty?
- Twój tajemniczy zabójca - odezwała się.
to się wścieknę. I jeśli będę musiał przestać sypiać, zacząć kląć i zachowywać

niedopałek marlboro, wyjął z kieszeni okulary przeciwsłoneczne, włożył je. – Pytanie tylko,

Mary wpatrywała się w pistolet. Gapiła się na pistolet.
Pośrodku foyer stał olbrzymi, okrągły kryształowy stół z pieczęcią Lalique.
- Po chwili spoważniała. - Zanim całkowicie skreślimy Alberta, powinniśmy