- Zbrodnia? - Mark obrzucił ją dziwnym spojrzeniem, ale nie zwracała na to uwagi.

Nic ciekawego. Bentz sączył colę i zastanawiał się, po co w ogóle tu przyjechał. Czego
To zdjęcie, niezbyt wyraźne, ma mniej więcej dwadzieścia lat. Muskam palcami gładki
waliło jej jak oszalałe, tysiąc uderzeń na minutę, strach paraliżował. Musi się uwolnić! Ale
– Pan Bentz pyta, czy widziałeś, kto to zostawił?
– No właśnie. Można je porównać z tym, co mamy z molo w Santa Monica. – Pokręcił
– To wszystko.
niektórych części ciała jaskrawoczerwoną farbą.
Montoya wychwycił tylko kilka słów – staruszek się martwił. Odpowiedziała mu kobieta,
Zniknęła.
mu serce. – Spojrzała na ścianę, skupiła się na niewidocznym punkcie, widzialnym tylko dla
– Gdzie byłeś wczoraj wieczorem?
Albo kogoś, kto do złudzenia ją przypominał.
Siedział w pokoju z włączonym telewizorem i rozsuniętymi żaluzjami, żeby nie tracić
– Dzięki Bogu!

Tammy nadal nie dawała po sobie niczego poznać.

23
– A kogo to obchodzi? – zdziwił się.
czekał na sygnał Hayesa.

w niej poprzedniej grozy. Wesołe miasteczko rozbrzmiewało okrzykami podekscytowanych

wieczorem, to rano Badacz Łańcuchów nie tylko odzyska swoje Światło Księżyca, ale nawet nie będzie pamiętał, że
Badacz Łańcuchów zamilkł zaskoczony tym pytaniem. Pomyślał i po chwili odparł:
- W świetle prawa władcą jest Henry.

dzisiaj jest smog, ale to przecież Los Angeles. Mgiełka stanowi część miasta, co nie zmienia

ROZDZIAŁ DRUGI
- Nie? - Zaśmiała się cichutko. - Nawet jeśli jeszcze nie, to jesteś na najlepszej drodze. Nie miałeś serca go zo¬stawić. Wiem o wszystkim, co robiłeś, znam każdy twój krok. Każdy...
Panna Dexter była tak pogrążona w bólu, że z pewnością nie miała głowy do podpisywania czegokolwiek. Rzeczy¬wiście, powinien dać jej czas na ochłoniecie, ale czasu aku¬rat nie miał. W grę wchodziło bezpieczeństwo i przyszłość jego kraju oraz dziedzictwo Henry'ego. I jego własna wolność.